Dostojewski

Fiodor Dostojewski, „Bracia Karamazow”
Legenda o „Wielkim inkwizytorze” jest inspirowana fragmentem Ewangelii (Mt 4, 1-11): opowieścią o kuszeniu Jezusa na pustyni. Jest ona krótka, więc przytoczę ją w całości:

”Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu”.

Dostojewski powtarza tę opowieść, jednak nadaje jej zupełnie inny wydźwięk. W „Braciach Karamazow” twórcą legendy o wielkim inkwizytorze jest Iwan Karamazow – jeden z braci K., zdeklarowany ateista. Opowieść, którą snuje, ma miejsce w szesnastym wieku w Sewilli (Hiszpania), w czasie rozkwitu inkwizycji, kiedy „codziennie” płoną stosy z heretykami. Między ludźmi raz jeszcze zjawia się Jezus – tylko po to, żeby zostać aresztowanym przez wielkiego inkwizytora. Cała opowieść jest właśnie monologiem tego starego człowieka, skierowanym do milczącego Jezusa. To milczenie również jest znaczące – Jezus nie ma prawa dodawać nic do tego, co powiedział kiedyś. Jego przesłanie jest zamknięte, dopełnił je swoim życiem. Dalszy ciąg historii, przyszłość – należą do kościoła, który reprezentuje tu wielki inkwizytor.

Starzec powtarza historię o kuszeniu Jezusa na pustyni – jednak w zupełnie nowy sposób. Czyni to, pokazując, jak cenne dla ludzi dary odrzucił Jezus, odrzucając pokusy diabła. Były to:
- chleb ziemski, który mógłby nakarmić tłumy
- cuda, które mogłyby porwać ludzi, ułatwić im wiarę
- władzę, która pozwala panować nad tłumem.
Zamiast tego Jezus wybrał inne wartości:
- chleb niebieski, wartości duchowe
- wiarę przez zaufanie, nie – przez „omamienie” cudami
- wolność jednostki

Człowiek jest słaby – to teza wielkiego inkwizytora. Wartości, za którymi opowiedział się Jezus, są dla nielicznych – nie dla tłumu. Jezus postąpił więc okrutnie, skazując człowieka na dar wolności, nakazując mu wiarę nie popartą dowodami, nie dając mu gwarancji materialnych dóbr. Odrzucił „jedyną drogę, która prowadziła ku uszczęśliwieniu ludzkości”. Ciekawe są uwagi nt. wolności – wielki inkwizytor twierdzi, że człowiek jest istotą która, obdarzona wolnością, przez całe życie usiłuje zrzucić z siebie ten ciężar, chce się komuś „pokłonić”. Co więcej, ludzie pragną pokłonić się wszyscy razem, znaleźć jedną prawdę. Jezus, zamiast zapanować nad wolnością, pozbawić człowieka tego niechcianego daru – zwiększa ją. Wielki inkwizytor powie również (ważny cytat, jak myślę): „Istnieją trzy siły, tylko trzy siły na ziemi, które mogą na wieki zniewolić i zjednać sumienia tych słabych buntowników dla ich szczęścia. Te siły: to cud, tajemnica i autorytet. Odrzuciłeś jedno, i drugie i, trzecie(…)”. Odrzucone wartości przejmie więc kościół.
Opowieść Iwana Karamazowa jest więc zarysowaniem dwóch opozycji: wiary, której symbolem jest Jezus i Kościoła, którego symbolem jest wielki inkwizytor. Nie można nie zauważyć, że w tej historii wielki inkwizytor (a więc i kościół!) są po stronie diabła, kusiciela. „Nie jesteśmy z Tobą, lecz z nim, oto nasza tajemnica!” – powie starzec. To jego wartości przejmuje kościół i jego dzieło rozwija – nie dzieło Jezusa. Mamy więc przeciwstawienie:

Jezus, wolna wiara -kontra- Diabeł, kościół wielkiego inkwizytora

Ciekawe, że różnie tę opowieść odczytują dwaj bohaterowie Dostojewskiego: dla jej twórcy, Iwana, jest ona historią słabości Jezusa, który przegrywa – ostatecznie, odchodzi, nic nie odpowiadając. Iwan zwraca też uwagę na miłość, którą wielki inkwizytor darzy ludzkość: odrzucił on przesłanie Jezusa, w które sam kiedyś wierzył, ponieważ widzi, że tłum jest zbyt słaby, żeby iść tą drogą. Woli więc prowadzić ich inną ścieżką. Z kolei Alosza Karamazow (brat Iwana), do którego adresowana jest cała opowieść, i który sam jest osobą duchowną, zwraca uwagę na co innego: dla niego ta historia jest pochwałą Jezusa, a wielki inkwizytor reprezentuje nie kościół, ale jego „najgorsze elementy”. Opozycja Jezus – kościół jest więc, dla Aloszy, co najmniej nadużyciem.

Niektórzy odczytują też tę opowieść jako przeciwstawienie się przez Dostojewskiego socjalizmowi, który niósł właśnie chleb ziemski, pozbawiał natomiast wolności. Wielki inkwizytor rysuje w swoim monologu wizję, która usprawiedliwia tę interpretację: obraz kościoła panującego nad Ziemią, rozdzielającego ziemskie chleby, panującego nad sumieniami. Sam Dostojewski, co jest już ciekawostką, zestawiał w swoich rozważaniach te dwa paradygmaty: socjalizm i katolicyzm, wskazując ich podobieństwa. Natomiast na pewno ta opowieść jest krytyką kościoła i religii. Nawet jednak jeśli przetłumaczymy monolog wielkiego inkwizytora na czasy współczesne i będziemy na niego patrzeć (jak zaproponował dr Okołowski) jak na przedstawienie dwóch dróg, którymi może podążać Kościół, pozostaje dylemat: czy należy opowiedzieć się za wartościami, które pociągną za sobą tłum, za wiarą „dla wszystkich”, czy za wiarą trudną, wolną, w dużej mierze zależną od indywidualnego wyboru – ale nie do uniesienia dla zwykłego człowieka.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License